Od dziś będę zamieszczał posty na zasadzie ile-wyjdzie-ale-conajmniej-jeden-tygodniowo.
I uwaga, mit zawiera treści skrajnie głupie i bezsensowne. Po przeczytaniu mitu, upewnij się, że wciąż jesteś w swojej, niealternatywnej rzeczywistości.
Enjoy!
Kiedy ziemia została już stworzona i rozpoczął się proces inkubacyjny bóstw, bożyszcz, bożyszczyń i bogów (w sumie niektórzy nie wiadomo skąd się wzięli. Ale kogoś to obchodzi? Nie? Nie.) w każdym razie jednym z bogów był Perun. Taki Zeus w wersji słowiańskiej. W każdym razie pewnego upalnego dnia słońce nieźle grzało w dyńkę, więc Perun postanowił się wykąpać (tak, drogi czytelniku, bogowie posiadają szczątkowe umiejętności dysponowania myśleniem logicznym) ładnie, kurtularnie, bezproblemowo ustawił sobie parawnik i się popluskał. Uwaga, w tym momencie mit przestaje być logiczny. I jak tak się kąpał, po chwili spocił się (No, jak sie kąpię, też po minucie czuje się jak po triathlonie) więc chwycił wiesieć... Wiechuś... Nie... Wiecheć! Chyba jakoś tak. No kępkę. Więc chwycił tą... wiecheć słomy i wytarł sie. Wow. Tysiąc punktów za zaradność. Ale wredne wandaliszczydło, jak już się wytarł, to co z... (Wiecheciem? Jak to sie odmienia?) no z kępką? Sru o ziemię! A jak, przyjdzie wróżka i posprząta!
Wtedy właśnie na plan wszedł stary Weles. Kiedy Perun okrywał swe ciało okryciem (wiem, jak debilnie to brzmi, ale buduję napięcie, OK?!) Weles używając swej mocy stwórczej ukształtował z wiechci człeka. Wtedy Słowian-Zeus wrócił i powiedział pewnie coś w stylu:
- tużli zaćżli byłażli mojażli wiechciażli, ażli tyżli ułożyłżli zżli niejżli jakiąśżli kukłężli! Cożliś uczyniłżli?
No i sie pokłócili, do kogo ludź ma należeć. I tak się pokłócili, że w końcu Perun szczelił Welesa przez papę piorunem. Skutek był taki, że Weles spadł pod ziemię, a Peruna wyeksmitowało na Marsa. Zastanawia mnie tylko, jak do podziemi i do nieba dostali się inni bogowie? Może jak Perun i Weles mieli solówę ustawili się dookoła i chwycili niezamieżony autostop? Nie wiem...
Jest jeszcze druga wersja mitu, ale badacze uważają, że ta wersja powstała przez naleciałości chrześcijańskie. Ta wersja jest przynajmniej logiczna. W wersji parachrześcijańskiej bogowie byli tylko dwaj - nasi starzy towarzysze Weles i Swaróg. Swaróg zrobił z gliny dwóch ludzi i dał im umysły, a potem, kiedy Twarożek odpoczywał, Weles podszedł, pogmerał w ludzikach tu i tam, i tak stworzył głód, wydalanie i płciwość. Wredny on. Widać, że Słowianie przed uchrześcijanieniem byli tępakami do potęgi...